Magnetic Fields
facebook instagram

Magnetic Fields

11/06/2026 - 25/07/2026

Amélie Laurence Fortin | Amélie McKee

 

 

W Solaris Stanisława Lema naukowcy przez dekady badali ocean planety, budując aparaturę, tworząc klasyfikacje, produkując ogromne ilości wiedzy, a mimo to nie potrafili odpowiedzieć na podstawowe pytanie: z czym właściwie mają do czynienia. Wszystkie próby poznania Nieludzkiego kończyły się fiaskiem, a jego struktury i funkcje umykały sensowi. Im więcej narzędzi tworzyli, tym bardziej ujawniała się ograniczoność ludzkich kategorii poznawczych.Wiedza nie przybliżyła ich do odpowiedzi, a jedynie odkryła skalę niewiedzy. Magnetic Fields wyrasta z podobnego doświadczenia. Nie opowiada o kosmosie ani technologii w dosłownym sensie. Obie artystki interesują się zjawiskami, które pozostają poza bezpośrednią percepcją, jednak nie traktują ich jako tematów naukowych. Bardziej interesują je momenty, w których niewidzialne zaczyna wpływać na nasze życie, zachowania i sposób postrzegania świata. Interesuje je również to, jak człowiek próbuje zracjonalizować i oswoić to, co wymyka się jego poznaniu.

 

Wystawę otwiera praca Amélie Laurence Fortin, Gravity, która przywołuje symboliczny akt oznaczenia terytorium, w tym jeden z najbardziej rozpoznawalnych gestów XX wieku – wbicie flagi w powierzchnię Księżyca. Obiekty jednak nie funkcjonują jako symbole zwycięstwa, a jako relikty pewnej idei. Ślady po nieustannej potrzebie oznaczania, mierzenia i podporządkowywania przestrzeni. Flaga zostaje pozbawiona pierwotnej funkcji. Neutralność aluminium pozostaje w kontrze do narodowych barw i znaków identyfikacyjnych, stając się anonimowym szczątkiem nieudanej ekspedycji. Zamiast mówić o triumfie zdobywców, praca sugeruje kruchość samej idei podboju w przestrzeni, która wymyka się ludzkim kategoriom własności i granic.

Wątek poszukiwania nowych obszarów eksploatacji powraca w jej animacji Blue Moon Project. Lunaricity. Punktem wyjścia staje się wizja Księżyca otoczonego gigantyczną strukturą paneli przechwytujących energię słoneczną. Projekt przypomina futurystyczną utopię. Trudno jednak nie dostrzec, że stoi za nim bardzo współczesne marzenie: wizja nieograniczonego dostępu do energii. Współczesne społeczeństwa funkcjonują w rytmie nieustannej aktywności. Produkcja, komunikacja i przepływ informacji nie zatrzymują się wraz z zachodem słońca. W wideo księżyc przestaje być ciałem niebieskim, a staje się elementem globalnej infrastruktury energetycznej.

 

W monumentalnej kompozycji Arcadia Circle zajmującej centralną przestrzeń wystawy, Fortin zestawia dwa porządki: organiczny i kosmiczny z tym industrialnym i technicznym. Ogniste erupcje, błyskawice współistnieją obok rur wentylacyjnych, przewodów, fragmentów architektury przemysłowej, konstrukcji przypominających instalacje techniczne.Dzięki symetrii wszystko zostaje przekształcone w rodzaj współczesnej mandali, w której infrastruktura zaczyna przypominać kosmologię.

W instalacji Solar Sail artystka wykorzystała wideo przedstawiające słońce obracające się wokół własnej osi. Spoglądamy na projekcje przez filtr ażurowej, metalowej konstrukcji, która przypomina narzędzie pomiarowe albo model poznawczy. Nasuwa to skojarzenia z próbami opisania kosmosu za pomocą matematyki i geometrii – od starożytnych modeli planetarnych po współczesne schematy naukowe. Artystka wprowadza subtelne poczucie odwrócenia porządku. Gwiazda obracająca się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara sprawia wrażenie poruszającej się wstecz, choć jest to wyłącznie złudzenie wynikające z perspektywy ziemskiego obserwatora.

Kosmiczne imaginarium Fortin spotyka się z diagnozą Jonathana Crary’ego, który opisywał współczesność jako rzeczywistość 24/7 – świat nieustannie aktywny, dostępny i oświetlony. Świat, w którym noc przestaje wyznaczać granicę pracy, odpoczynku i regeneracji. Permanentna aktywność staje się produktem kapitalizmu, który eksploatuje każdy moment, eliminując sfery odpoczynku, prywatności i snu. W tym kontekście noc, sen i bezczynność stają się aktami oporu.Crary przywołuje w swojej książce film Solaris Andrieja Tarkowskiego jako metaforę tego świata. Stała ekspozycja na światło i izolacja prowadzą do utraty kontaktu z rzeczywistością i samymi sobą. Pojawiają się „goście” – widma przeszłości, wspomnienia nawiedzające badaczy. Dla Crary’ego to figura kultury bez przerw: świata, który utracił zdolność do regeneracji. W świecie 24/7 duchy przeszłości nie znajdują ujścia, bo nie istnieje już noc – czas zapomnienia i snu.

W pracach Fortin zachwyt nad możliwościami technologii nieustannie spotyka się z pytaniem o cenę ekspansji. Kosmos nie jawi się jako przestrzeń wolna od ziemskich konfliktów, lecz jako kolejna granica, na którą przenoszone są znane mechanizmy eksploatacji i kontroli.

McKee przygląda się innemu aspektowi tej samej rzeczywistości. Obiekty Amélie McKee przypominają anteny, sensory, odbiorniki i urządzenia pomiarowe. Wyglądają tak, jakby zostały stworzone do odbierania sygnałów docierających z zewnątrz. Nigdy jednak nie dowiadujemy się, kto nadaje, co jest transmitowane ani czy transmisja w ogóle istnieje. To właśnie ta niepewność wydaje się jednym z najważniejszych tematów jej twórczości.

Praca Pillow Talk wygląda jak eksperyment pozostawiony w trakcie działania, jakby coś było właśnie mierzone albo nasłuchiwane. Na pierwszy rzut oka przypomina techniczne stanowisko pomiarowe. Rozstawiony statyw, przewody oraz pokrowiec skrywający urządzenie przywodzą na myśl generator, komputer terenowy albo sprzęt wykorzystywany do rejestracji danych. Wszystkie elementy sugerują precyzję, kontrolę i możliwość pomiaru. Jednocześnie efekt ich działania pozostaje nieuchwytny. W tym sensie praca dotyczy granic naszej percepcji. Nie tego, co widzimy, lecz tego, jak wiele procesów zachodzi poza naszym bezpośrednim doświadczeniem. Technologia staje się tutaj czymś w rodzaju protezy zmysłów, narzędziem pozwalającym nawiązać kontakt z czymś odległym lub niewidzialnym.

Jednocześnie pojawia się pytanie o sam akt obserwacji. Współczesne technologie nie tylko pomagają nam rejestrować rzeczywistość. Coraz częściej same stają się narzędziami nadzoru. Jesteśmy nieustannie obserwowani, lokalizowani i analizowani, często nie wiedząc, kiedy to się dzieje ani za pomocą jakich urządzeń. Najskuteczniejsze systemy kontroli pozostają niemal niewidoczne. Ukrywają się w przedmiotach codziennego użytku, telefonach, komputerach, aplikacjach i sieciach komunikacyjnych. Aparatura obecna w pracach McKee wydaje się balansować pomiędzy tymi dwoma funkcjami. Może służyć poznaniu, ale równie dobrze może służyć monitorowaniu.

Podobne napięcie pojawia się w pracach Microwave, Radiator i Television. Artystka przekształca schematy anten w formy rzeźbiarskie przypominające powiększone obwody elektroniczne. Widać miedziane powierzchnie, przewody i metalowe uchwyty, ale obok nich pojawiają się sztuczne rzęsy, delikatne kolory i miękkie organiczne formy. To zestawienie podważa tradycyjne podziały między tym, co techniczne i ludzkie.Szczególnie ciekawie działa tu estetyka elektroniki. Płytki drukowane zwykle pozostają niewidoczne, ukryte wewnątrz urządzeń. McKee wydobywa je na powierzchnię i traktuje niemal dekoracyjnie. Jej obiekty są niewielkie; wymagają podejścia blisko, intymnego spotkania. Dzięki temu technologia przestaje być anonimowym narzędziem i zaczyna funkcjonować jako coś znacznie bliższego ciału. Szczególnie Television przypomina hybrydę czujnika i oka. Rzęsy są jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków ludzkiej obecności, związanym ze spojrzeniem, percepcją i cielesnością. Prace McKee można odczytać jako próbę wyobrażenia sobie nowych form wrażliwości. Artystka zdaje się pytać, co by było, gdyby elektronika nie służyła wyłącznie kontroli i komunikacji, lecz stała się przedłużeniem percepcji, czymś na kształt dodatkowego organu zmysłowego. Wtedy przewód zaczyna przypominać nerw, płytka drukowana skórę, a sensor oko. Granica między urządzeniem a organizmem staje się trudna do uchwycenia.

W całym cyklu powraca motyw połączenia. Przewody biegnące pomiędzy elementami przypominają zarówno układ nerwowy, jak i sieć komunikacyjną. To nie same obiekty wydają się najważniejsze, ale relacje pomiędzy nimi. Jakby artystkę interesował sam moment przepływu: informacji, energii lub sygnału.

Praca Teledildonics pokazuje to, co w innych realizacjach McKee obecne jest bardziej dyskretnie: że technologia nie służy już wyłącznie komunikacji czy transmisji informacji. Coraz częściej pośredniczy również w emocjach, pożądaniu i relacjach. Im bardziej te obiekty przypominają maszyny, tym wyraźniej okazuje się, że dotyczą bardzo ludzkich potrzeb: bliskości, dotyku, kontaktu i obecności. Termin „teledildonics” odnosi się do technologii umożliwiających zdalne doświadczenia seksualne za pośrednictwem urządzeń elektronicznych. Brzmi futurystycznie, ale dziś właściwie żyjemy już w świecie tak pomyślanym. Aplikacje randkowe, komunikatory, algorytmy dopasowujące partnerów czy urządzenia reagujące na sygnały przesyłane przez internet sprawiają, że intymność coraz częściej funkcjonuje jako część technologicznej infrastruktury.

McKee interesuje moment, w którym logika optymalizacji zaczyna przenikać do najbardziej prywatnych obszarów życia. Jeśli współczesny kapitalizm chce usprawnić pracę, komunikację, transport i produkcję, dlaczego miałby zatrzymać się przed seksualnością? W jej pracach pożądanie staje się kolejnym sygnałem podlegającym transmisji, regulacji i przetwarzaniu. Pozostaje jednak pytanie, czy po drugiej stronie nadal znajduje się relacja, czy już tylko jej technologiczna symulacja.

Wątki obecne w poszczególnych realizacjach powracają również w filmie On Alignment. McKee zestawia materiały archiwalne, reklamy i amatorskie nagrania z obrazami współczesnych technologii, śledząc drogę od powojennego optymizmu technologicznego do rzeczywistości kształtowanej przez algorytmy i sztuczną inteligencję. Film pokazuje świat nieustannego przepływu informacji, w którym coraz trudniej ustalić, co jest autonomiczną decyzją, a co efektem działania systemów projektowanych do przewidywania i kształtowania ludzkich zachowań. Film rozwija pytania obecne w całej praktyce artystki. Co dzieje się z percepcją, kiedy coraz większa część rzeczywistości dociera do nas za pośrednictwem zaprogramowanych systemów? W jaki sposób algorytmy wpływają na nasze wybory, emocje i zachowania? I czy w świecie nieustannego przepływu informacji potrafimy jeszcze odróżnić własne pragnienia od tych, które zostały nam zasugerowane?

 

Magnetic Fields jest opowieścią o różnych metodach wizualizowania niewidzialnego i próbach orientowania się w rzeczywistości pełnej sygnałów, których nie potrafimy bezpośrednio zobaczyć, a czasem także jednoznacznie odczytać. Bo kiedy już próbujemy zrozumieć niewidzialne siły, zbudować kolejne urządzenia i nawiązać kontakt z tym, co znajduje się poza naszym zasięgiem, pojawia się inne pytanie. Co właściwie chcemy znaleźć po drugiej stronie? W “Solaris” odpowiedź okazuje się zaskakująca. Nie szukamy nowych światów. Szukamy raczej własnego odbicia. Zarówno Fortin, jak i McKee interesują się momentem, w którym człowiek uświadamia sobie, że świat jest znacznie większy niż aparaty poznawcze, które sam stworzył. Wystawa zaprasza do doświadczenia życia pośród sił, relacji i procesów, których nigdy nie możemy zobaczyć w całości. A to jest dokładnie ten rodzaj niepewności, który był dla Lema najbardziej fascynujący.

 

Kuratorka: Katarzyna Piskorz

 

To top