Magnetic Fields
11/06/2026 - 25/07/2026
Amélie Laurence Fortin | Amélie McKee
W Solaris Stanisława Lema naukowcy przez dekady badali ocean planety, budując aparaturę, tworząc klasyfikacje, produkując ogromne ilości wiedzy, a mimo to nie potrafili odpowiedzieć na podstawowe pytanie: z czym właściwie mają do czynienia. Wszystkie próby poznania Nieludzkiego kończyły się fiaskiem, a jego struktury i funkcje umykały sensowi. Im więcej narzędzi tworzyli, tym bardziej ujawniała się ograniczoność ludzkich kategorii poznawczych.Wiedza nie przybliżyła ich do odpowiedzi, a jedynie odkryła skalę niewiedzy. Magnetic Fields wyrasta z podobnego doświadczenia. Nie opowiada o kosmosie ani technologii w dosłownym sensie. Obie artystki interesują się zjawiskami, które pozostają poza bezpośrednią percepcją, jednak nie traktują ich jako tematy naukowe. Bardziej interesują je momenty, w których niewidzialne zaczyna wpływać na nasze życie, zachowania i sposób postrzegania świata. Interesuje je również to, jak człowiek próbuje zracjonalizować i oswoić to, co wymyka się jego poznaniu.
Wystawę otwiera praca Amélie Laurence Fortin, Gravity, symboliczny gest zawłaszczania przestrzeni i roszczenia sobie prawa do terytorium. Jednym z ich najbardziej rozpoznawalnych przykładów pozostaje umieszczenie flagi na powierzchni Księżyca – obraz, który stał się wizualnym symbolem eksploracji, ale również projekcji ziemskich ambicji poza granice naszej planety. Obiekty jednak nie funkcjonują jako symbole zwycięstwa, a jako relikty pewnej idei. Ślady po nieustannej potrzebie oznaczania, mierzenia i podporządkowywania przestrzeni. Flaga zostaje pozbawiona pierwotnej funkcji. Neutralność aluminium pozostaje w kontrze do narodowych barw i znaków identyfikacyjnych, stając się anonimowym szczątkiem nieudanej ekspedycji.
Wątek poszukiwania nowych obszarów eksploatacji powraca w jej animacji Lunaricity. Punktem wyjścia staje się wizja Księżyca otoczonego gigantyczną strukturą paneli przechwytujących energię słoneczną. Projekt jest spekulatywną utopią: wyobraża alternatywne przyszłości produkcji energii, a jednocześnie podważa imperialną logikę, która od dawna kształtuje relację człowieka z terytorium, z ekspansją i z wydobyciem zasobów. Trudno jednak nie dostrzec, że stoi za nim bardzo współczesne pragnienie: wizja nieograniczonego dostępu do energii. Współczesne społeczeństwa funkcjonują w rytmie nieustannej aktywności. Produkcja, komunikacja i przepływ informacji nie zatrzymują się wraz z zachodem słońca. W wideo księżyc staje się elementem globalnej infrastruktury energetycznej.
W pracy Wallpaper Fortin zestawia dwa porządki: organiczny i kosmiczny z tym industrialnym i technicznym. Ogniste erupcje, błyskawice współistnieją obok rur wentylacyjnych, przewodów, fragmentów architektury przemysłowej. Dzięki symetrii wszystko zostaje przekształcone w rodzaj współczesnej mandali, w której infrastruktura zaczyna przypominać kosmologię.
W instalacji Solar Sail Fortin wykorzystuje wideo przedstawiające Słońce obracające się wokół własnej osi. Projekcja oglądana jest przez ażurową, metalową konstrukcję. Tytuł odnosi się do żagli słonecznych – systemów napędu statków kosmicznych, które wykorzystują ciśnienie światła słonecznego do przemieszczania się w przestrzeni bez użycia konwencjonalnego paliwa. Odwołując się do tej zasady, praca kieruje uwagę ku formom ruchu i energii, które opierają się na istniejących siłach kosmicznych. Konstrukcja przywołuje wielowiekowe próby opisywania i nawigowania kosmosu za pomocą matematyki i geometrii – od dawnych modeli astronomicznych po współczesne wizualizacje naukowe. Jednocześnie artystka wprowadza subtelne poczucie odwrócenia. Gwiazda wydaje się obracać wstecz, choć efekt ten jest jedynie złudzeniem wynikającym z perspektywy ziemskiego obserwatora.
W pracach Fortin zachwyt nad możliwościami technologii nieustannie spotyka się z pytaniem o cenę ekspansji. Kosmos nie jawi się jako przestrzeń wolna od ziemskich konfliktów, lecz jako kolejna granica, na którą przenoszone są znane mechanizmy eksploatacji i kontroli. Kosmiczne imaginarium Fortin spotyka się z diagnozą Jonathana Crary’ego, który opisywał współczesność jako rzeczywistość 24/7 – nieustannie aktywną, dostępną i oświetloną. Świat, w którym noc przestaje wyznaczać granicę pracy, odpoczynku i regeneracji. Permanentna aktywność staje się produktem kapitalizmu, który eksploatuje każdy moment, eliminując sfery odpoczynku, prywatności i snu. Crary przywołuje w swojej książce film Solaris Andrieja Tarkowskiego jako metaforę tego świata. Stała ekspozycja na światło i izolacja prowadzą do utraty kontaktu z rzeczywistością i samymi sobą. Pojawiają się „goście” – widma przeszłości, wspomnienia nawiedzające badaczy. Dla Crary’ego to figura kultury bez przerw: świata, który utracił zdolność do regeneracji. W świecie 24/7 duchy przeszłości nie znajdują ujścia, bo nie istnieje już noc – czas zapomnienia i snu. W tym kontekście noc, sen i bezczynność stają się aktami oporu.
McKee przygląda się innemu aspektowi tej samej rzeczywistości. Jej prace przypominają anteny, sensory, odbiorniki i urządzenia pomiarowe. Czasem przekształca istniejącą aparaturę, a czasem tworzy własne obiekty od podstaw. Wyglądają tak, jakby zostały stworzone do odbierania sygnałów docierających z zewnątrz. Nigdy jednak nie dowiadujemy się, kto nadaje, co jest transmitowane ani czy transmisja w ogóle istnieje. To właśnie ta niepewność wydaje się jednym z najważniejszych tematów jej twórczości.
Praca Pillow Talk wygląda jak eksperyment pozostawiony w trakcie działania, jakby coś było właśnie mierzone albo nasłuchiwane. Na pierwszy rzut oka przypomina techniczne stanowisko pomiarowe. Urządzenie przypominające statyw oraz kabel tajemniczo ukryty wewnątrz plecaka przywodzą na myśl generator, komputer terenowy albo sprzęt wykorzystywany do rejestracji danych. Każdy element sugeruje precyzję: przynęty i szpulki są starannie rozmieszczone w powtarzalnych kieszeniach plecaka, przywołując skojarzenia z kontrolą i możliwością pomiaru. Jednocześnie efekt ich działania pozostaje nieuchwytny. W tym sensie praca dotyczy granic naszej percepcji. Nie tego, co widzimy, lecz tego, jak wiele procesów zachodzi poza naszym bezpośrednim doświadczeniem. Technologia staje się tutaj czymś w rodzaju protezy zmysłów, narzędziem pozwalającym nawiązać kontakt z czymś odległym lub niewidzialnym.
Jednocześnie pojawia się pytanie o sam akt obserwacji. Współczesne technologie nie tylko pomagają nam rejestrować rzeczywistość. Coraz częściej same stają się narzędziami nadzoru. Jesteśmy nieustannie obserwowani, lokalizowani i analizowani, często nie wiedząc, kiedy to się dzieje ani za pomocą jakich urządzeń. Najskuteczniejsze systemy kontroli pozostają niemal niewidoczne. Ukrywają się w przedmiotach codziennego użytku, telefonach, komputerach, aplikacjach i sieciach komunikacyjnych. Aparatura obecna w pracach McKee wydaje się balansować pomiędzy tymi dwoma funkcjami. Może służyć poznaniu, ale także monitorowaniu.
Podobne napięcie pojawia się w pracach z cyklu PCB: Microwave, Radiator i Television. Artystka przekształca schematy anten w formy rzeźbiarskie, wytrawiając rzeczywiste płytki drukowane tak, by przypominały powiększone, płaskie projekty anten. Elementy te zwykle pozostają niewidoczne, ukryte wewnątrz urządzeń. Tworzy to poczucie kameralności, które kontrastuje ze spektaklem zwykle towarzyszącym technologiom high-tech. Spotęgowane jest to niewielkimi rozmiarami prac, które wymagają podejścia blisko, prowadząc do intymnego spotkania. Miedziane powierzchnie, przewody i metalowe uchwyty sąsiadują ze sztucznymi rzęsami, subtelnymi pastelowymi barwami oraz organicznymi formami, wśród których pojawiają się elementy przypominające zęby.Dzięki temu technologia przestaje być anonimowym narzędziem i zaczyna funkcjonować jako coś znacznie bliższego ciału. Szczególnie Television przypomina hybrydę czujnika i oka. Prace McKee można odczytać jako próbę wyobrażenia sobie nowych form wrażliwości. Artystka zdaje się pytać, co by było, gdyby elektronika nie służyła wyłącznie kontroli i komunikacji, lecz stała się przedłużeniem percepcji, czymś na kształt dodatkowego organu zmysłowego. Wtedy przewód zaczyna przypominać nerw, płytka drukowana skórę, a sensor oko. Granica między urządzeniem a organizmem staje się trudna do uchwycenia.
Praca Teledildonics pokazuje to, co w innych realizacjach McKee obecne jest bardziej dyskretnie: że technologia nie służy już wyłącznie komunikacji czy transmisji informacji. Coraz częściej pośredniczy również w emocjach, pożądaniu i relacjach. Termin „teledildonics” odnosi się do technologii umożliwiających zdalne doświadczenia seksualne za pośrednictwem urządzeń elektronicznych. Brzmi futurystycznie, ale dziś właściwie żyjemy już w świecie tak pomyślanym. Aplikacje randkowe, komunikatory, algorytmy dopasowujące partnerów czy urządzenia reagujące na sygnały przesyłane przez internet sprawiają, że intymność coraz częściej funkcjonuje jako część technologicznej infrastruktury.
McKee interesuje moment, w którym logika optymalizacji zaczyna przenikać do najbardziej prywatnych obszarów życia. Jeśli współczesny kapitalizm chce usprawnić pracę, komunikację, transport i produkcję, dlaczego miałby zatrzymać się przed seksualnością? W jej pracach pożądanie staje się kolejnym sygnałem podlegającym transmisji, regulacji i przetwarzaniu.
Wątki obecne w poszczególnych realizacjach powracają również w filmie On Alignment. Projekt, zrealizowany we współpracy z Melle Nieling, zestawia materiały archiwalne, reklamy i amatorskie nagrania z obrazami współczesnych technologii, śledząc drogę od powojennego optymizmu technologicznego do rzeczywistości kształtowanej przez algorytmy i sztuczną inteligencję. Film pokazuje świat nieustannego przepływu informacji, w którym coraz trudniej ustalić, co jest autonomiczną decyzją, a co efektem działania systemów projektowanych do przewidywania i kształtowania ludzkich zachowań. Film rozwija pytania obecne w całej praktyce artystki. Co dzieje się z percepcją, kiedy coraz większa część rzeczywistości dociera do nas za pośrednictwem zaprogramowanych systemów? W jaki sposób algorytmy wpływają na nasze wybory, emocje i zachowania? I czy w świecie nieustannego przepływu informacji potrafimy jeszcze odróżnić własne pragnienia od tych, które zostały nam zasugerowane?
Magnetic Fields jest opowieścią o różnych metodach wizualizowania niewidzialnego i próbach orientowania się w rzeczywistości pełnej sygnałów, których nie potrafimy bezpośrednio zobaczyć, a czasem także jednoznacznie odczytać. Dla Fortin są to siły organizujące kosmiczną i technologiczną wyobraźnię, dla McKee – przepływy informacji, relacje i systemy komunikacji, które coraz silniej pośredniczą w naszym doświadczeniu świata. Kiedy próbujemy je zrozumieć, rejestrować i interpretować, pojawia się inne pytanie: co właściwie chcemy znaleźć po drugiej stronie? W “Solaris” odpowiedź okazuje się zaskakująca. Nie szukamy nowych światów. Szukamy raczej własnego odbicia. U Fortin kosmos staje się przestrzenią, na którą projektujemy ziemskie ambicje, wyobrażenia i pragnienia. U McKee podobną funkcję pełnią sieci komunikacji, algorytmy i urządzenia służące do odbierania sygnałów. Zamiast odsłaniać świat takim, jaki jest, często ujawniają one nasze własne potrzeby, lęki i oczekiwania. Obydwie interesują się momentem, w którym człowiek uświadamia sobie, że świat jest znacznie większy niż aparaty poznawcze, które sam stworzył.